Dzien Wagarowicza lyricsby Zabili Mi Zolwia
Kiedy wstaje z lozka
Na nic nie mam checi W szarych barwach widze Bol swej egzystencji Mam ochote zrobic Dzis cos ciekawego Wyjsc zaraz na zewnatrz Wpasc do spozywczego Wstapie i poprosze Winko z dolnej polki Bo tylko na tyle Stac mnie w takiej chwili Otwieram, skosztuje Smak pokusy neci Wlewam ja do gardla Zaraz mnie pokreci A gdy mi sie kreci W glowie mi wiruje Wszystko wtedy myle Prawdy poszukuje Wtedy znow po wino Ide az do nieba Gwiazdy jasno blyszcza Ksiezyc mnie olewa Widze rozne rzeczy Goscia co piec rak ma Albo duze wozy Pewnie to policja Oni mnie zawioza Na izbe trzezwienia A nazajutrz znowu Isc do szkoly trzeba |